<empty> <empty> <empty> <empty>

Ładowanie...

 
 
 



Wpisz tu swój email:

 







Artykuł: Korporacja dobrym obywatelem?

Artykuł ostatnio modyfikowany: 2010-08-24 16:26:51

autor: dr Bolesław Rok

Korporacja dobrym obywatelem? Brzmi to jak bluźnierstwo, szczególnie dla tych, którzy wielki kapitał traktują jako wroga publicznego numer jeden. Bo przecież całe zło tego świata - no może prawie całe – jest powodowane przez korporacje, globalizację, liberalną ideologię, wyzysk, nadmierną eksploatację przyrody i niesprawiedliwy handel.

W Polsce dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik, a mianowicie sami kapitaliści, właściciele i menedżerowie firm, którzy w odczuciu społecznym są odpowiedzialni za biedę, brak szans, bezrobocie, korupcję. Po piętnastu latach tzw. transformacji, właśnie ta grupa staje się coraz bardziej znienawidzona, może nawet jeszcze bardziej niż politycy.


W czarno-białym obrazie Polski przedsiębiorca, szczególnie ten wielki i bogaty, to oszust, złodziej, który swoją pozycję zawdzięcza wyłącznie przekrętom. Według jednego z ostatnich badań, 79% Polaków uważa, że należy radykalnie ograniczyć zarobki osób najwięcej zarabiających, a około 65% jest przekonanych, że w prywatnych firmach źle traktuje się pracowników, nie płaci wynagrodzeń w terminie, itp. Dlatego jakiekolwiek pozytywne sądy na temat biznesu od razu wywołują co najmniej negatywne reakcje.

Dobry biznes

A jednak chciałbym powiedzieć coś pozytywnego o biznesie, o odpowiedzialności społecznej praktykowanej przez globalne korporacje, o zasadach etyki w biznesie, i przede wszystkim o zmianach w działalności biznesowej, które zależą od nas wszystkich. Bo firmy działają tak, jak im społeczeństwo na to pozwala.

Oczywiście, nie tylko firmy. Politycy tak samo. Jeżeli ciągle dajemy się omamić sloganom wyborczym, pustym obietnicom, to później mamy takich posłów, czy radnych, jakich wybraliśmy. Jednak trudno to zmienić, bo sam system wyborczy ogranicza możliwości. Ale rynek gospodarczy jest na szczęście dużo zdrowszy niż rynek polityczny. Tutaj wybory odbywają się niemal codziennie, a nie tylko raz na cztery lata.

Zarządzanie zgodne z zasadami społecznej odpowiedzialności to zrozumienie, że przetrwanie i rozwój każdego przedsiębiorstwa wymaga spełniania oczekiwań. To właśnie stopień realizacji oczekiwań wszystkich zainteresowanych stron – czyli pracowników, klientów, dostawców, partnerów społecznych i biznesowych - wyznacza, czy, i w jakim zakresie, przedsiębiorstwo jest odpowiedzialne. Gospodarka nie jest grą o sumie zerowej.

To nieprawda, że korzyść ekonomiczną uzyskuje się wyłącznie kosztem innych, a życie gospodarcze to teren nieustannych konfliktów między zantagonizowanymi grupami interesów: między konkurentami, sprzedającymi i klientami, kapitałem i pracą, itp. Biznes to nie tylko konkurencja, ale także współpraca – bardzo szeroko rozumiana – i innowacyjność.

Ta moda na społeczną odpowiedzialność zaczęła się przede wszystkim w kręgach post-hippisowskich, ekologicznych, ale szybko trafiła na salony biznesowe. I jak to zwykle z modą bywa, są tacy, którzy potraktowali ten styl poważnie, ale również cała grupa – może większość – która wykorzystuje to logo ze snobizmu, czy po prostu dlatego, że to się opłaca.

Praktyka odpowiedzialności

Na czym zatem polega odpowiedzialny biznes? Przede wszystkim musi dotyczyć wszystkich obszarów funkcjonowania biznesu, czyli relacji ze wszystkimi interesariuszami. Trzeba więc zacząć od budowania podstaw do rzeczywistego dialogu, czyli właściwie uspołecznienia firmy. Pracownicy to nie tylko strategiczny zasób firmy, ale przede wszystkim ludzie, którzy powinni być traktowani godnie i uczciwie.

Czyli: dobra wewnętrzna komunikacja, partycypacja zarządcza, jasne kryteria wynagradzania, awansu, rekrutacji i zwalniania, równość, brak dyskryminacji i wiele innych elementów. Dostawcy, to przede wszystkim partnerzy. Czyli: przejrzyste kryteria wyboru, terminowość zapłaty, wspieranie pozytywnych zmian.

Podobne procedury odpowiedzialny biznes wprowadza w relacjach z klientami, partnerami społecznymi, akcjonariuszami i wszystkimi innymi grupami w jakikolwiek sposób powiązanymi z danym przedsiębiorstwem. O tych koniecznych zmianach w prowadzeniu biznesu można by pisać bardzo długo. Istotne jest jednak, jak to wygląda w praktyce.

Jeżeli zakładam konto w jakimś banku, to chciałbym aby moje pieniądze były przeznaczane na kredytowanie tylko takich przedsięwzięć, które są korzystne dla podnoszenia jakości życia wszystkich mieszkańców. Jeżeli kupuję obuwie sportowe, to chciałbym być pewny, że w procesie produkcji – pośrednio lub bezpośrednio - nie wykorzystywano niewolniczej pracy gdzieś, w innej części świata.

Jeżeli płacę podatki, to chciałbym aby w zamówieniach publicznych preferowano firmy, które prowadzą rozsądną politykę ograniczania negatywnego wpływu na środowisko. Jeżeli zapisuję się na studia w prywatnej uczelni, to chciałbym aby jakość nauczania była przynajmniej zgodna z deklaracjami zawartymi w materiałach informacyjnych. Jeżeli kupuję jakiś produkt spożywczy, a na etykiecie jest napisane, że to produkt ekologiczny, to chciałbym mieć pewność, że to prawda.

Niestety, nie jest tak zbyt często. Jeżeli czytam deklaracje firm dotyczące etyki, praw człowieka i przyrody, to nie zawsze mam podstawy, żeby w to wierzyć. Czy w takim razie jedynym wyjściem jest przyznanie, że takie instrumenty jak np. kodeksy etyczne, czy polityka społecznej odpowiedzialności, są wyłącznie kosmetycznymi zabiegami?

Rozumiem – na poziomie psychologicznym - tych, którzy odrzucają cały porządek ekonomiczny, ale z moich doświadczeń wynika, że anty-korporacjonizm, czy anty-kapitalizm, nie prowadzi wcale do poprawy jakości życia.

W dzisiejszym świecie biznes zmienia się bardzo wyraźnie i ten proces zmiany dokonuje się przede wszystkim pod wpływem presji społecznej. Ta zmiana rozpoczęła się na poziomie terminologii, deklaracji, obietnic, ale szybko okazało się, że za ładnie brzmiącymi słowami muszą też iść rzeczywiste dokonania i praktyki. Bo przecież rozwój każdej firmy jest uwarunkowany zaufaniem ze strony klientów, pracowników i wszystkich pozostałych interesariuszy.

Po co istnieją firmy?

Nieprawdą jest, że firma istnieje tylko dla zysku. W wielu firmach zysk może być co najwyżej środkiem do realizacji innych celów: satysfakcji z dostarczania potrzebnych produktów i usług, czy samorealizacji pracowników i właścicieli.

Nieprawdą jest, że wszyscy właściciele firm starają się za wszelką cenę wycisnąć jak najwięcej ze swoich pracowników. Coraz więcej powstaje takich firm, które działają na rynku globalnym nie po to, aby eksploatować zasoby ludzkie i przyrodnicze tam, gdzie jest najtaniej, ale po to, aby łączyć talenty różnych ludzi.

Często globalne korporacje działają na rzecz podnoszenia lokalnych standardów pracy, przestrzegania praw człowieka i zasad etycznych tam, gdzie regulacje prawne tego nie zapewniają. A warto też dodać, że dzisiejszy system własności w globalnym kapitalizmie jest już daleki od wyobrażeń, o których można przeczytać w literaturze.

Własność została uspołeczniona i poprzez np. fundusze emerytalne, czy inne instrumenty finansowe, staliśmy się kapitalistami. Przeciętna korporacja amerykańska jest własnością miliona ludzi, i ci akcjonariusze są coraz bardziej aktywni w wywieraniu wpływu na jej funkcjonowanie.

Oczywiście, chcą aby wartość jednostek funduszu emerytalnego, czy inwestycyjnego rosła, ale wiedzą już, że długofalowy wzrost wartości jest możliwy tylko wtedy, gdy zarządzanie odbywa się w zgodzie z zasadami społecznej i ekologicznej odpowiedzialności.

Nie jestem idealistą i wiem, że to dopiero początek przemian. Nie potrafię podać nazwy żadnej korporacji, która już obecnie jest w 100% społecznie odpowiedzialna we wszystkich obszarach swojego działania. Ale znam coraz więcej korporacji, a także mniejszych firm, w których rozpoczął się proces rzeczywistych zmian.

Najszybciej efekty pojawiają się tam, gdzie jest dojrzałe społeczeństwo obywatelskie, a szczególnie organizacje konsumenckie.
W Polsce ten proces rozpoczyna się najczęściej pod wpływem nacisku konsumentów z rozwiniętych rynków.

Bo im nie wystarcza już, że firma prowadzi otwarty dialog społeczny na swoim macierzystym rynku; oczekują, że dana firma będzie stosować te same standardy wszędzie, że będzie wymagać takich standardów od wszystkich swoich filii, czy dostawców.

Dzięki temu odpowiedzialny biznes na świecie wpływa na zasady postępowania firm działających np. na polskim rynku. To globalne korporacje (niektóre) zmuszają polskie firmy do etycznego postępowania. Szkoda tylko, że ruchy obywatelskie w Polsce nie wspierają odpowiedzialnych praktyk postępowania w biznesie.

W Polsce nie ma jeszcze etycznych funduszy inwestycyjnych, współdziałania pomiędzy biznesem i organizacjami pozarządowymi w zakresie certyfikacji systemów zarządzania odpowiedzialnością społeczną, nie ma ruchu etycznego konsumeryzmu i setek innych instrumentów wywierania presji na biznes.

Ale jestem przekonany, że się pojawią. I tak samo jestem przekonany, że te kilka procent firm na świecie, o których można mówić, że są już zaawansowane na drodze praktykowania odpowiedzialnego biznesu, za kilka lat „urośnie” do kilkunastu procent. A to może spowodować rewolucję.

Tagi przypisane do tego artykułu:
artykuł odpowiedzialność


Dodaj komentarz:
Wpisz tekst z obrazka:
 
Podpis:




 
       
made by: Webprovider.pl
<empty>